Ania Fons...

Data publikacji 10.08.2015

„Życie, by być wyjątkowe, nie musi obfitować w wielkie wydarzenia. Codzienny obowiązek, prosty i niepozorny, wystarczy, by dokonywać ...

Ania Fons... „Życie, by być wyjątkowe, nie musi obfitować w wielkie wydarzenia. Codzienny obowiązek, prosty i niepozorny, wystarczy, by dokonywać rzeczy wielkich, czyniąc je niepowtarzalnymi”. Tak też postrzegała życie Ania Fons, która zmarła w ubiegłą sobotę.

Dwa lata temu, przy okazji debiutu literackiego Ani, na stronie internetowej, opublikowany został artykuł poświęcony Jej osobie. Jego autor, w pierwszych słowach, napisał: „Bez niej Szkoła Policji w Pile nie byłaby taka, jaką ją znamy.”

Odkąd dziewięć lat temu Ania rozpoczęła w niej pracę, życie kulturalne nabrało rozmachu i barw. Została współtwórczynią spotkań słuchaczy z ekspertami z różnych dziedzin nauki. Była pomysłodawczynią i kuratorką kilkudziesięciu wystaw zaprezentowanych w szkolnej galerii sztuki, cichym kierownikiem szkolnego zespołu muzycznego. Zna Ją wiele osób – tysiące słuchaczy oraz dzieci i osoby starsze, którzy mieli okazję odwiedzić szkołę. To ona, z wykształcenia historyk i dziennikarz, przybliżała im dzieje budynku i opowiadała o szkole. Ci, którzy Ją poznali, wiedzą, że jeśli coś rozpoczęła, to wszelkimi drogami dążyła do tego, by przedsięwzięcie miało swój szczęśliwy finał. W słowniku Ani nie było zdania „Tego nie da się zrobić”.

„Nie wszystek umrzesz!”, tak mówią o ludziach nieprzeciętnych. I Ania Fons była takim Człowiekiem. Przede wszystkim nie była obojętna na los innych. Jako wolontariuszka realizowała się w wielu przedsięwzięciach. Jednym z tych, w które zaangażowała się bardzo mocno była współpraca z Towarzystwem Pomocy Chorym im. Sługi Bożej Stanisławy Leszczyńskiej, którego głównym celem jest budowa pilskiego hospicjum. Ania była tak oddana tej sprawie, że niejednokrotnie korzystając z urlopu wypoczynkowego, brała udział w zbiórkach funduszy na ten szczytny cel. Władze naszego miasta oraz powiatu również dostrzegały zaangażowanie Ani w bezinteresowną pomoc innym, przyznając Jej w 2012 roku odznakę wolontariusza „Srebrną Łapkę”.

Bez wątpienia nie można pominąć w życiu Ani Fons tego, dzięki czemu zostanie zapamiętana na zawsze. Ania była i pozostanie w naszej pamięci skrupulatnym kronikarzem dziejów swojej małej Ojczyzny. Za sprawą wystaw fotograficznych, które odbiły się szerokim echem na arenie pilskiego życia kulturalnego, pokazywała innym miejsca, które widzimy codziennie, mijając je np. w drodze do pracy. Jak stwierdziła podczas jednego z wernisaży: „Widzimy je, nie uświadamiając sobie ich historii, treści, które ze sobą niosą, filozofii dziejowej i niepowtarzalnego piękna zapisanego w starych murach, korze drzew czy domach, w których mieszkamy”. Ona to wszystko dostrzegała i próbowała pokazać to innym.
Domeną utrwalania przemijającego czasu i chęci zatrzymania go dla przyszłych pokoleń, było dla Ani słowo pisane. Jest autorką opowiadań poświęconych mieszkańcom Grodu Staszica, w których wydobyła z otchłani pamięci to, co najważniejsze i najciekawsze w życiu powojennych pilan.
Ania Fons pozostanie przede wszystkim strażniczką pamięci o pilskiej Szkole Policji. To dzięki jej dociekliwości, zaangażowaniu i pomysłowości powstały setki artykułów dokumentujących najważniejsze wydarzenia z kart historii tej ponad 60-letniej placówki kształcącej kadry polskiej policji.

Dla Niej doba trwała za krótko, a noc, była tylko niepotrzebnym elementem tej doby. W planach miała realizację kilku przedsięwzięć. Jednym z tych, w które była zaangażowana już od dawna była chęć udokumentowania historii najstarszej grupy wokalnej w regionie, czyli chóru „Halka”. Twierdziła, że to bezcenne wspomnienia, które trzeba utrwalić dla przyszłych pokoleń. Zebrała już wiele materiałów na ten temat, jednak wydarzenia ostatnich dni niestety przerwały ten projekt.

Jaką jeszcze zapamiętamy Anię Fons? Z pewnością jako osobę, której towarzyszył życiowy optymizm oraz pogoda ducha, które to cechy były dla wielu dobrym przykładem zachowań w sytuacjach trudnych. Potrafiła zjednywać sobie ludzi we wszystkich sytuacjach. Może wynikało to stąd, że potrafiła słuchać, a przede wszystkim słyszeć to, co do Niej mówili Jej rozmówcy.

Podobno nie ma ludzi niezastąpionych, jednak gdy osoba, którą określamy takim mianem odejdzie, wtedy nic nie jest w stanie wypełnić nam pustki, którą po sobie zostawiła. Każdy z nas jest wyjątkowy, niepowtarzalny. I taką właśnie wyjątkową i niepowtarzalną była Ania Fons. Uśmiech i optymizm, którymi obdarowywała nas każdego dnia to tylko to, co dostrzegaliśmy w pobieżnych kontaktach z Nią. Kto miał okazję zapoznać się z Jej debiutem literackim, ten mógł dowiedzieć się nieco więcej. Jak sama Autorka stwierdziła: „W «Inside stories» piszę wiele o sobie, swoich przeżyciach, troskach, ale też o wspaniałych rzeczach i ludziach, których spotkałam na swojej drodze.”

Śmierć Ani nie oznacza, że nadszedł już kres naszej przygody z Nią. Śmierć to tylko kolejna ścieżka, którą wszyscy musimy podążyć. Spuścizna, jaką pozostawiła po sobie, rozmowy o Niej, kontynuacja rozpoczętych przez Nią przedsięwzięć, pozwolą zachować pamięć o Niej przez długi czas. Człowiek bowiem żyje tak długo, jak długo pamięć o nim pozostaje w umysłach innych ludzi.

Niekiedy spotykamy kogoś wspaniałego, ale to trwa tylko chwilę. Ociera się o nasze życie na krótki moment, lecz w bardzo specjalny sposób. I zamiast zalewać się łzami, że nie możemy z nim zostać dłużej, że nie możemy się lepiej poznać, czyż nie lepiej cieszyć się, że w ogóle się zjawił?

Aniu, cześć Twojej pamięci!

autor: Waldemar Hałuja

(10.08.15)

Powrót na górę strony